strona główna | kącik miśka

Wywiad z Martynem

ALOHA!

  http://www.radiozet.com.pl/shangri-la/wy_carr.html
  A nizej fragment, ktory mnie zainteresowal, z moim komentarzem.
 
Pytanie:Jeżeli mówimy o Hunie, to mówimy o jakiejś energii, która uzdrawia.
Jak można zdefiniować sam proces uzdrawiania?

martyn:Słowo "huna" jest współczesne, dawniej używano słowa "hoomanamana".
Mana jest hawajskim słowem opisującym energię, a hoo znaczy tworzyć,
tak więc hoomanamana oznacza wytworzenie ogromnej ilości energii. I
jest na to wiele sposobów. Po pierwsze można zrobić to samemu,
zazwyczaj stosuje się do tego jest medytację i techniki oddechowe.
Drugim sposobem jest poproszenie zmarłych o ich energię - za to płaci
się pewną cenę. Zmarła osoba w zamian za energię zabiera twoje prawo
do szczęścia. Trzecim sposobem jest poproszenie duchów natury i duchów
przodków o pomoc w wykreowaniu energii. Wtedy jednak jesteś od nich
uzależniony i oni mogą poprosić o coś, czego nie będziesz chciał dać.
Wolę więc wytwarzać własną energię.

>Misiowy komentarz:
nie moge sie w pelni zgodzic z martynem, w kwestii zastrzezen
do drugiego i trzeciego sposobu generowania energii.  Przede
wszystkim, abysmy mogli wykorzystywac te energie w bardziej
swiadomy sposob, to moim zdaniem powinnismy miec spory zapas
energii wlasnej, i to zcharmonizowanej. Chocby dlatego ze spora
czesc istot nie zblizy sie do nas o ile nie bedziemy do tego
przygotowani.

Jesli chodzi o istoty zewnetrzne, to najbezpieczniej
jest pobierac e. od wlasnego Przewodnika czy opiekuna(ow), dostaniemy
ja w postaci takiej jaka jest nam potrzebna.




Co do proszenia zmarlych o energie:
Jesli chodzi o kontakt na poziomie astralu, moga wyniknac "problemy"
o ile ma sie "nieprzepracowany" z podswiadomoscia  strach
przed smiercia, po prostu Ku-podswiadomosc na kontakt zareaguje strachem.
Komunikujac sie z "duchem" danej osoby, bierzemy i wprowadzamy ta
osobe w energie naszej aury( nie ma ona "zaczepienia" w postaci ciala,
dlatego zamiast komunikacji "na odleglosc", jest ona sciagana do nas).

O ile zmarly jest "nieobudzony" w astralu, zuzywa energie na tym
poziomie na kreacje "iluzji rzeczywistosci", pozorow zycia, o ile
pozwalamy dzialac mu w naszej energii z tego poziomu, zuzywa ja, stad
moze sie brac oslabienie "psychofizyczne". Po czesci jest to
przyczyna stosowania kregow w tradycji magicznej, stosowania ofiar,
kadzidel i innych smiesznych rzeczy...

Co do osob "obudzonych", mistrzow, magow, szamanow etc., ktore
swiadome sa tego co sie dzieje i pozostaja dluzej w astralu swiadomie
sie na to decydujac. Potrafia oni sami wytwarzac energie potrzebna na
tym poziomie egzystancji i nie ma ,moim zdaniem, "przypadkowego"
poboru energii. Kwestia tego, ze takich istot nie ma zbyt wiele i z
reguly sa zajete wlasna robota...a szkoda:)))
Najwiecej takowych podobno sie kreci wokol szkol i zakonow,
magicznych, ezoterycznych czy duchowych i zgadzam sie z ta teoria,
zywi zazwyczaj potrzebuja odgornej pomocy:)))))))))
a swoich wlasnych duchowych nianiek i tak nie sluchaja:(

O ile zmarly wywindowal sie z astralu do swiatelka( i wyzszych
poziomow) to potrzebna jest nasza e., aby mogly sie przejawic na
nizszych poziomach, e. te mozna odzyskac po powrocie goscia do
wyzszych sfer. W tej kategorii mieszcza sie moim zdaniem "duchowi"
chirurdzy, istoty pomagajace w uzdrawianiu, "anioly" etc.

Przy okazji, co do wszelakiej masci jezusow, buddow i innych postaci,
ktore zazwyczaj wystepuja w 100 000 i wiecej miejsc na ziemi
jednoczesnie. W wiekszosci wypadkow sa to mysloksztalty, stworzone z
energii wlasnej wg. wzoru znajdujacego sie w gdzies w swiecie,
podlaczajace do egregoru "korzystajacych z uslug' danej idei.
W wyjatkowych wypadkach energia z egregoru jest sciagana do
praktykujacego np. przy intensywnej praktyce, lub w sytuacji
zagrozenia (Jezu, ratuj! skas sie wzielo).
Dodatkowo takie mysloksztaly, moga stanowic "interfejs" do Wyzszego
Ja, czy Przewodnika lub opiekuna...zwlaszcza tam gdzie stykamy sie
z przekazem inicjacyjnym.

Co do duchow natury: Co do wiekszosci duchow natury i tak jestesmy
odnich uzaleznieni, ich energie i ciala tworza nasze cialo (duchy
zywiolow), odrzywiamy sie fragmentami duchow  roslin i zwiarzat.
Trwamy z nimi w nieustajacej wymianie energii, w naszym organizmie
energia i materia tez jest przetwarzana, zyskuja jakosc, ktora
potrzebna jest w przyrodzie, dlaczego nie uczynic tej wspolpracy
swiadoma? Praktyki utozsamiania sie z zywiolami, sluza zwiekszeniu
energii danej jakosci i mozliwosci jej poboru. Podczas medytacji "na
lonie natury" dzieje sie to samo.
  Uwaga: warto poprosic duchy natury o zgode na prowadzenie praktyki
  na danym terenie - zazwyczaj sie zgadzaja , poblogoslawic to miejsce,
  obdarowac swiatlem, po pierwsze robi to wrazenie na podswiadomosci,
  a po drugie o ile zaklada sie swiadomosc wszystkiego, to na cudze
  podworko powinno sie wchodzic z delikatnoscia i uwaznoscia.

 Co do krazacych opowiesci ludowych o dzieciach niespodziankach
(Wiedzmin is the best:)))), paktach itd. to moim zdaniem ma to zrodlo,
 w swiadomosci dzialajacej na poziomie przetrwania, cos dostalem cos
 musze dac, w wiekszosci kultur podarek wywoluje poczucie
 zobowiazania. Na "wszelki wypadek" najlepiej, korzystac z pomocy
 wlasnej "opieki" przy nawiazywaniu tego typu kontaktow.
 Osobiscie jestem zdania, ze energie we wszechswiecie sa bezosobowe,
 a pozory osobowosci projektujemy my sami, sa one naszym odbiciem.
 Teza ta potwierdza pewien aforyzm tybetanski, mowiacy ze o ile
 zachowujemy wspolczujaca, oswiecona postawe nawet demony wspolpracuja
 z nami wiedzac, ze dzialamy dla ich najwyzszego dobra.
 
O "duchach przodkow",nic nie wiem, raczej nie praktykowalem i nic nie
zaobserwowalem, ale znajac moja misiowatosc...:) choc nie widze na
razie odpowiedzi na pytanie, po co?



Blessed be,
 misiek                          mailto:Spiacy_Niedzwiedz@go2.pl
---
Look after the wellbeing of mind and body.

strona główna | kącik miśka