Czego chca ludzie?


Bez pudla mozna powiedziec, ze jedyne, co interesuje ludzi to realizacja ich celow, planow i zamierzen.

Niezaleznie od tego, jakie te cele sa, jezeli danej osobie wiedzie sie w zyciu i osiaga to, co zamierzyla bez wiekszych problemow to w zasadzie nie interesuje ja nic wiecej, to szczesliwa i samoorealizujaca sie jednostka.
Mozna rzec, ze boskosc tej osoby przejawia sie bez oporow, takiemu czlowiekowi nie jest potrzebna pomoc, prowadzenie, wskazowki - to raczej on stanowi dla innych wzor.
Taka osoba nie szuka, ona znajduje - juz znalazla.

Gorzej, gdy mamy do czynienia z osoba, ktorej z roznych powodow realizacja celow nie udaje sie, nie siega po swe marzenia, czasem nawet boi sie cokolwiek planowac wycofujac sie z aktywnego zycia.

Taka osoba znacznie nawet bardziej niz poprzednia jest zainteresowana osiagnieciem swoich celow i niczym innym, prawdziwe klapki na oczach.
Czy taka osobe daje sie zainteresowac duchowoscia, przebudzic ja do duchowosci?
Zapewne tak, ale z cala pewnoscia nie poprzez wyjawianie jej prawd duchowych o boskosci ludzkiej natury, o duchowej naturze rzeczywistosci i wszystkiego wokol, nie poprzez piekne teksty o duchu, o pieknie swiata i calego stworzenia.

Nie tedy droga, to nie ta bajka, takie slowa i dzialania zupelnie nie dotra, zostana potraktowane jako belkot lub zignororowane. Z prostego powodu - bo nie mowia (wprost) nic na temat tego, jak wspomniana osoba moze w koncu siegnac po swoje marzenia.
Jak zatem dotrzec do niej?
Rysuje sie jedna mozliwosc - pomoc temu czlowiekowi w realizacji jego marzen, ale tak, by przy okazji przemycic i wplesc w te dzialania jakies prawdy duchowe.
To jest metoda i to bardzo dobra metoda.
Czy znacie ten wyraz twarzy, te malujaca sie na niej radosc i szczescie, gdy taka niepewna swoich mozliwosci jednostka osiaga w koncu jakis swoj cel?
To jest nagroda dla Was. W takim momencie ow czlowiek budzi sie do duchowosci - udalo mu sie cos osiagnac, zapewne zastanowi sie, dlaczego, zapewne skojarzy podane przez Was metody, zapewne glebiej sie nimi zainteresuje by je wykorzystac w przyszlosci przy realizacji kolejnych zamierzen. I o to chodzi, o rozbudzenie takiego zainteresowania.

Zalozmy, ze Twoja zona czy maz, Twoj partner nie przejawia zainteresowania duchowoscia, a z drugiej strony chodzi nieszczesliwy, bo nie wszystko uklada sie po jego mysli, swiat jest dla niego nie taki jak byc powinien i ludzie tez. Jak przebudzisz te osobe do szczescia i pelni zycia, do duchowosci?
Zapewne kochasz swego partnera i zalezy Ci, by byl on szczesliwy.
Ty znasz prawdy duchowe, w jakims stopniu jestes swiadom swej prawdziwej natury, w jakims stopniu realizujesz swa boskosc.
Czy metoda na przebudzenie partnera jest opowiadanie mu o prawdach duchowych i wychwalanie piekna i doskonalosci swiata?
Doswiadczenie podpowiada, ze nie. Najczesciej takie gadanie przeczy wiedzy i doswiadczeniu nieprzebudzonej osoby i moze byc skwitowane smiechem i pukaniem w czolo, jawnie lub w myslach tylko.
Co wiec zrobic? Zamiast krytykowac jawnie czy w duchu partnera za jego przyziemnosc i nieduchowosc, za jego zamkniecie na prawdy duchowe, ktore chialbys mu przekazac, zamiast tego w gruncie rzeczy nie wynikajacego z milosci lecz z egoizmu dzialania zrob jedno - pomoz swojemu partnerowi w realizacji jakiegos jego marzenia.
Jednego, drugiego, kolejnego.
I zobacz, jakie beda efekty, jesli zrobisz to w prawdziwie duchowy sposob - nagle dostrzezesz, ze masz u swego boku cudowna istote, niesamowicie uduchowiona, a przy tym szczesliwa i realizujaca sie w swiecie materialnym, po czesci dzieki Twojej pomocy.
Wspaniale isc z kims takim przez zycie, prawda?

Sebastian pisze | strona główna