--------------------------------------------------------
jak uniknac nauki przez cierpienie :-)
--------------------------------------------------------

Nie wspominalem o tym tu.
A to wazny dla mnie temat.
Otoz powiedzialem swej Gorze - jestem otwarty na lekcje
jakie niesie zycie, chce sie uczyc, lecz prosze oszczedz mi sytuacji
trudnych, strat, bolu, chce zyc bez tego, nie chce by mnie to
spotykalo w zyciu. Chce by moi bliscy byli zdrowi, by nie spotykaly
ich nieszczescia, by wszystko toczylo sie w doskonalej harmonii.
Mimo to chce jednak rozwijac sie duchowo.
Wiem, ze cierpienie czesto oznacza rozwoj, lecz prosze oszczedz
mi tego cierpienia.

Na co Gora odpowiedziala: Twa uwaga cala jest skupiona na swiecie
materialnym. Tak samo twoich bliskich. Dlatego stan twego ducha
calkowicie zalezy od tego co sie dzieje aktualnie w swiecie
materialnym. Stad wszystkie te trudne dla ciebie sytuacje sluza
wzbudzaniu w twoim duchu odpowiednich stanow wymaganych do zrobienia
kolejnych krokow w rozwoju. Dlatego spotyka cie nieszczescie, kradziez,
krzywda, strata, choroba, bol. Nie jestem w stanie wywolac
w tobie smutku i cierpienia gdy sytuacja materialna nie jest smutna,
nie pozwalasz mi na to. Odpychasz od siebie smutek i cierpienie jesli
sytuacja nie jest smutna. Uznales smutek za zly i z calych sil
przed nim uciekasz.
Poprzez przywiazanie swej uwagi calkowicie do sytuacji materialnej
wiazesz mi rece, jesli chce sprawic by pojawil sie w tobie smutek
to jestem zmuszony stworzyc smutna sytuacje, nie mam innej mozliwosci.
To jest jedyna przyczyna tego, ze spotykaja cie nieszczescia czy smutek.
Sprowadzenie smutku do twojego zycia jest potrzebne po to, bys dojrzal
jego nierealnosc, bezpodstawnosc, bys w koncu uznal, ze smutek
i cierpienie nie jest potrzebne i przestal sie go bac, negowac, bys
przestal byc niewolnikiem smutku i cierpienia, ktory caly czas ucieka
przed nim i stara sie prowadzic zycie tak, by nie bylo w nim miejsca
na smutek, ani powodow do cierpienia.
Z tego powodu pojawianie sie smutku w twoim zyciu jest konieczne,
zebys poznal jego prawdziwa nature i przestal byc jego niewolnikiem.
Jak powiedzialem, smutek w twoje zycie moge wprowadzic w twoje zycie
tylko poprzez stworzenie smutnej sytuacji, nie dajesz mi innej mozliwosci.
Wez tez pod uwage, ze im bardziej jestes zaawansowany duchowo,
im bardziej chelpisz sie tym, ze zadna sytuacja nie jest w stanie
na ciebie wplynac i zasmucic, to niestety musze stwarzac coraz
trudniejsze i coraz drastyczniejsze sytuacje, by jednak smutek
sie w twoim duchu pojawil. Poprzez swe ograniczone widzenie
poziomu duchowego sprawiasz, ze spotykaja cie coraz wieksze
nieszczescia i coraz trudniejsze sytuacje. Uznajesz, ze jestes
juz wolny od wplywu sytuacji na stan twego ducha, jednak
po drodze nie zauwazyles, ze ciagle jestes niewolnikiem
smutku i cierpienia, i ze twoj rozwoj wymaga, bys sie ze swoim
smutkiem i swoim cierpieniem konfrontowal az je zrozumiesz i sie
od nich uwolnisz.

Zdziwilem sie i spytalem - wiec w takim razie smutek i nieszczescia
i trudne sytuacje, ktore mnie spotykaja, nie sa istotne same
w sobie i sluza temu, bym dopuscil do siebie smutek, strach,
cierpienie, to wszystko co jest we mnie a czego nie akceptuje?
Nieszczescie ktore mnie spotyka sluzy tylko wywolaniu we mnie
cierpienia?

Gora odpowiedziala - tak wlasnie jest.

Spytalem zaskoczony - czy z tego wynika, ze jesli pozwolilbym
wprowadzac w swoje zycie smutek i cierpienie bezposrednio z poziomu
duchowego, niczym zastrzyki, to zniknelaby koniecznosc pojawiania
sie w moim zyciu sytuacji trudnych i nieszczesliwych?

Nadeszla odpowiedz - tak wlasnie jest, swiat materialny
jest tylko narzedziem do udzielania lekcji, jesli sie
otworzysz na lepsze narzedzia nauki, wtedy nauka przez
sytuacje materialne przestanie byc potrzebna, choc twoje
zycie w materii trwac bedzie nadal z wielu innych powodow.

Kontynuowalem - czy wobec tego jesli pozwole by z poziomu
duchowego mogl wlac sie we mnie smutek czy cierpienie,
mimo ze warunki materialne beda calkowicie spyjaly radosci
i szczesciu to efekt bedzie taki, ze nieszczescie zniknie
z mojego materialnego swiata?

Otrzymalem odpowiedz - tak, to bedzie twoj wazny krok w odrywaniu
uwagi od swiata materialnego w strone rzeczywistosci.
Jesli tylko dotrzymasz slowa i otworzysz sie na smutek,
cierpienie, poczucie nieszczescia, i wszystkie inne zludzenia,
ktore nosisz w sobie a do ktorych sie nie przyznajesz, to
w twoim zyciu w swiecie materialnym zagosci harmonia, zdrowie
i dostatek. Zaakceptuj tez fakt, ze czasem ludzie beda cie
krytykowac za to, ze jestes strapiony, choc ich zdaniem masz
wszelkie powody do bycia podniebnie szczesliwym.
Nie przejmuj sie tym, jesli tak mowia, to zapatrzeni sa calkowicie
w swiat materialny i uciekaja przed cierpieniem, tak samo jak
ty, choc moga przy tym mowic o swoim rozwoju duchowym, o bogu
czy o milosci.

Podziekowalem za dialog, potwierdzilem umowe.
Od wtedy kilka razy juz doswiadczalem tego dziwnego stanu, gdy
nagle ni z tego ni z owego dopada mnie dol, smutek, czarnowidztwo
i czy inne stany, ktore na pozor nie przystaja czlowiekowi
rozwijajacemu sie duchowo.
Dopada mnie taki stan, choc sprawy materialne widzialnego swiata
wioda sie znakomicie. Wtedy otwieram sie na lekcje i jestem
zaskoczony, o ilez bogatsze moga byc takie nauki niz zwykla
typowa nauka przez cierpienie powodowane przez nieszczescia
w swiecie widzialnym.
Jednak nadal mam jeden problem - co odpowiedziec komus,
kto widzi mnie smutnego czy strapionego i pyta sie "czemu
sie bracie smucisz?". A ja - nie mam powodu, smuce sie
bo to jest potrzebne do zrozumienia smutki, i nie wiem,
co mam odpowiadziec :-/

Sebastian pisze | strona główna