Marzenia, pragnienia, wyobraznia

"mr.all" napisał(a):

> Doswiadczenie posiadania kupy forsy jest bardzo fajne... Ja to wiem...;-))))

Z cala pewnoscia.
Takie doswiadczenie moze dac poczucie niesamowitej wolnosci i potrafi byc wiatrem w skrzydla osob, ktore wczesniej targane byly watpliwosciami. Potrafi to byc tworcze i motywujace.
Podobnie moze byc w druga strone. Posiadanie kupy forsy widze wlasnie jako taki wiatr, ktory chcac-nie chcac pcha czlowieka w jakas strone. Mozna rzec, ze podobnie jak narkotyki powoduje wyplywanie na wierzch i wzmacnianie pewnych cech osobowosci, ktore inaczej nie mialyby szansy sie ujawnic albo wystepowalyby w niklym stopniu.

Przykladow dobrych i zlych zapewne kazdy ze swego otoczenia moglby namnozyc wiele.

Z posiadaniem samochodu/domku jest zas inaczej.
To jest konkretna rzecz, to nie jest wiatr w skrzydla ktory pcha w nieokreslonym, zaleznym od zeglarza kierunku lecz konkretna wyspa na oceanie, do ktorej sie doplywa.

Sa zeglarze z lekiem przestrzeni - tacy nie potrafia plynac gdy wszedzie wokol morze i morze i nie widac ladu - takim zapewne lepiej jest plynac od jednej wyspy do drugiej.

Sa tez zeglarze potrafiacy zniesc wiecej wolnosci, pelna wolnosc i takim bardziej niz konkretne wyspy przyda sie ow wiatr w zagle.

Co do kupy forsy zas - widze, ze gdy ja w danym momencie mam taka kupe to zwyczajnie glupieje i nie wiem co zrobic ze swoim czasem i tymi pieniedzmi :-) Zaczynaja one pozerac ma uwage i zamiast pewne rzeczy probowac samodzielnie stworzyc to zastanawiam sie, jak i gdzie moge je kupic.
Widac - potezna to sila dla mnie. Gdybym wyszedl z siebie i spojrzal z boku, to byc moze doszedlbym do wniosku, ze poki co bezpieczniej jest mi dawac konkretne spelnienia prosb niz nieukierunkowana sile, jaka jest pieniadz.
Gdy mam kupe forsy to pojawia sie natychmiast setka sensownych miejsc, w ktore te pieniadze mozna ulokowac - i szybko sie te pieniadze w tym czy innym kierunku rozchodza.

> Widzisz jakas zasadnicza roznice miedzy pragnieniem
> posiadania np. domu, auta a pragnieniem posiadania pieniedzy ?

Nie do mnie to pytanie lecz odpowiem i ja: w istocie widze taka roznice.
Nie jest to wynik jakiegos rozumowania lecz skutek (samo)obserwacji. Roznica lezy w skuktach.
Jak napisalem wyzej - pieniadze to sila, ktora mozna spozytkowac w dowolny sposob, dom zas czy samochod to konkretna rzecz o znacznie mniejszej plynnosci finansowej.

> Twierdzenie, ze pieniadz jest jakias bardzo specjalna rzecza jest naciaganiem.

To jest punkt widzenia sprzyjajacy zapewne przyciaganiu do siebie pieniedzy z rowna latwoscia co innych rzeczy, zdarzen czy okolicznosci.

Inny punkt widzenia (blizszy mi) jest taki, ze pieniadz jest wlasnie taka specjalnym przedmiotem. Obiektywnie bowiem rzecz biorac jest zupelnie bez wartosci - glodny czlowiek pieniadzem sie nie naje, czlowiek bezdomny nie zamieszka w szalasie z banknotow, tak samo samochodem skleconym z monet daleko sie nie zajedzie.
Tylko dzieki temu, ze sa ludzie, ktorzy chetnie za pieniadze oddadza rozne inne rzeczy mozna postawic znak rownosci miedzy nimi a innymi rzeczami - samochodami i domami.
I siedzi we mnie takie rozumienie slow 'glodnego nakarmic a spragnionego napoic' wedlug ktorego glodnemu lepiej dac pod nos talerz z jedzeniem a spragnionemu kubek z piciem zamiast banknot wystarczajacy na kupno obiadu czy butelki wody. Lepiej dlatego, ze moze sie zdarzyc, ze ten glodny umrze z glodu zanim dojdzie do sklepu spozywczego...
Ale - zanim ktos skomentuje albo wyciagnie wnioski prosze przeczytac kolejny moj akapit.

> Jak pracujesz na zdobycie auta ? Medytujesz, wizualizujesz, programujesz sie jako zadowolony uzytkownik etc.
> Jesli wstawisz za auto kuferek stowek, to co sie zmieni ? Mozesz tak samo medytowac, wizualizowac, programowac sie jako zadowolony uzytkownik etc.

Z tego punktu widzenia jest to faktycznie to samo.
Ale takie widzenie uskutecznic nalezaloby sie pozbyc owych skojarzen, o ktorych napisalem.
I szczerze mowiac taki wlasnie widze cel przed soba - postawic znak rownosci miedzy pieniedzmi a innymi rzeczami by z rowna latwoscia stwarzac jedno i drugie :-)
Zakladajac bowiem, ze umiem wyciagnac reke przed siebie i zmaterializowac w dloni dowolna rzecz nie ma roznicy, czy bedzie to bulka z maslem czy tez dwa zlote na taka bulke.
Z punktu widzenia WJa jest zupelnie bez znaczenia, czy stworzy owa bulke czy tez dwa zlote na jej kupno.
To tylko w SJa i NJa tkwia przekonania sprawiajace, ze jedno jest latwiejsze do zaakceptowania niz drugie.
Garsc takich przekonan przestawilem na poczatku tego listu i bylbym wdzieczny, gdyby ktos byl laskaw ku mojej i innych korzysci rozwalic je w drobny mak swoja krytyka.

Bastian

Sebastian pisze | strona główna