Medytacja z tancem

Jest tez medytacja z tancem.
Rano najlepiej - lapiesz chwile gdy jestes sama w domu czy w biurze czy gdziekolwiek, moze w lesie, a potem puszczasz muzyke taka, jaka w danej chwili najbardziej Ci pasuje. I robisz 'turn off' swemu ocenianiu - i zaczynasz tanczyc. Wylaczenie oceniania jest bardzo tu wazne, chodzi o to by sie nie zastanawiac, czy ladnie czy brzydko tancze, czy to wypada czy nie, czy to do rytmu czy nie, czy tak sie powinno tanczyc czy nie, czy to jest jakis styl czy nie, itp. Gdy wszelkie ocenianie zostanie wylaczone to taniec staje sie pelny i mozna w nim dostrzec piekno swej duszy, ktora w takiej chwili z radoscia sie przejawia.
Taka medytacja pozwala wejsc w stan umyslu, w ktorym znikaja ograniczenia - przestaje sie je dostrzegac i traca moc - stan bardzo zblizony do sposobu, w jaki dusza patrzy na zycie na ziemi - zycie jako taniec, jako przygode, jako ekspresje siebie.
Jesli uda sie taki stan umyslu utrzymac i wyniesc poza te medytacje to czlowiek moze zrozumiec i poczuc na wlasnej skorze co znaczy 'zycie bez ograniczen' - tego slowami przekazac nie sposob bo slowa _zawsze_ przechodza przez filtr ograniczonego z natury umyslu, ktory usiluje od razu stwierdzeniu 'zycie bez ograniczen' nadac jakis sens i glupoty dlatego mu wychodza albo dyskusja, czy sa ograniczenia czy ich nie ma.
Doskonale jest tanczyc nago - szczegolnie dla dziewczyn, ktorym czesciej zdarza sie nie akceptowac swego ciala - gdy sie dostrzerze gracje swoich ruchow, owa lekkosc i ulotnosc, subtelnosc i delikatnosc, to krytyczne spojrzenie na swe cialo i np. faldki ustepuje zachwytowi dla tej wspanialej doskonalej maszynerii, tak poslusznej naszej woli w ktorymkolwiek kierunku bysmy je nie pchali.
W takiej medytacji mozna odniesc wrazenie, ze samemu jest sie muzyka - to jest wspaniale gdy tego doswiadczyc.

Se Bastian

Sebastian pisze | strona główna