Uzdrawianie

Hej!

Nie poszedlem jeszcze spac :-)
Pisal o uzdrawianiu Tomek, pisala o uzdrawianiu Bast, zgadzam sie z nia, i napisze to samo ale oczywiscie swoimi slowami.

Jesli jakas osoba jest chora to przyczyna lezy w jej mysleniu, intencjach, nastawieniu do zycia, swiata, ludzi, itp. Tam jest prawdziwa przyczyna.
Jak mowia - choroby nie stworzyl Bog, chorobe stworzyl czlowiek przez odejscie od Boga.
Im bardziej zapominamy o swej prawdziwej boskiej naturze i im bardziej jej zaprzeczamy tym bardziej chorujemy i tym bardziej odbija sie to m.in. na naszym zdrowiu.
Droga do wyzdrowienia wiedzie _zawsze_ w strone Boga czyli w strone odkrycia swej prawdziwej natury. Jesli ktos jest chory i cierpi, chce wyzdrowiec lecz nie chce zmienic swego nastawienia ani myslenia, to wszelka pomoc uzdrowicielska bedzie tylko pomoca dorazna o krotkotrwalym dzialaniu - po jakims czasie cierpienie i choroba powroca, jesli dana osoba nie zmieni sie.
Stad wszelkie dzialania majace na celu pomoc chorej osobie powinny sie koncentrowac nie na usunieciu cierpienia samego w sobie lecz na pchnieciu danej osoby w strone rozwoju majacego na celu usuniecie pierwotnej przyczyny choroby. Wtedy wyleczenie jest trwale.
Stad jesli ktos praktykuje modlitwe w celu pomocy jakiejs chorej osobie to nie powinien oczekiwac np. ozdrowienia czy tez zmniejszenia cierpien, bo to jest tylko nasze chciejstwo i dazenie do wlasnego komfortu psychicznego.

W ubiegly weekend mialem przygode z noga. Skrecilem sobie ja dosc mocno, poteznie mnie bolala i spuchla, bylem nawet na ostrym dyzurze w szpitalu bo juz nie dalem rady wytrzymac i obawialem sie, ze noga moze byc zlamana.
Pamietam, ze poprzednim razem gdy te sama noge sobie skrecilem znacznie lagodniej to przez tydzien kulalem, mimo ze opuchlizna byla znacznie mniejsza a i bol nieporownywalnie slabszy. Tym razem wiec wystraszylem sie nie na zarty i juz widzialem siebie unieruchomionego przez miesiac :-) w domu... Wzialem sie jednak w garsc, spojrzalem na sprawe tak jak nalezy - czyli jako na lekcje - i nawet wcale nie bylem zdziwiony gdy jej jasny i prosty sens od razu pojawil sie w umysle. Od razu o tym napisalem na Lotos, nie pamietam, czy tutaj tez. W kazdym razie lekcje uznalem i przyjalem.
Efekt byl zaskakujacy - na drugi dzien rano noga przestala bolec, opuchlizna zeszla, moglem normalnie chodzic, nawet tanczyc i skakac. Zaskoczylo mnie to niezmiernie choc z drugiej strony tak podobno sie dzieje gdy czlowiek uznaje lekcje choroby - uleczenie bywa natychmiastowe.

Bastian

Sebastian pisze | strona główna