Wywiady: Martyn Carruthers (RadioZet)

Martyn Carruthers z wykształcenia jest biofizykiem i fizykiem, od lat zajmuje się hipnozą, NLP i Modelowaniem Eksperckim. Będąc na Hawajach, poznał tamtejszych uzdrowicieli, od których przez wiele lat uczył się Huny (terminował po kolei u pięciu Kahunów). Z tych nauk zrodziła się koncepcja Soulwork, którą stosuje w pracy z ludźmi.

Z Martynem Carruthersem rozmawia Robert Bernatowicz.

Robert Bernatowicz: Co to jest Huna?

Martyn Carruthers: Huna jest starożytnym systemem uzdrawiania na Hawajach. Słowo Huna znaczy "ukryty". W czasie, kiedy Hawaje były opanowane przez Amerykanów, mnóstwo starożytnej wiedzy ukryto przed misjonarzami i przed ludźmi, którzy panowali na Hawajach. Dopiero w ostatnim okresie stało się bezpieczne otwarte mówienie o tym, co wiedzą Hawajczycy. Ukrywano tę wiedzę, żeby uniknąć zamknięcia w więzieniu, dlatego że prawo zakazywało stosowania tych technik.

W jaki sposób zetknął się pan z Huną, jaka była pana historia?

Zostałem zaproszony na Hawaje, żeby poprowadzić kurs o uzdrawianiu w dziedzinie neurolingwistycznego programowania NLP. Kiedy tam byłem, spotkałem tamtejszych uzdrowicieli i wydawało mi się, że z łatwością pojmę, jak oni uzdrawiają. Okazało się to jednak zupełnie odmiennie, przez cztery lata wracałem na Hawaje, żeby zrozumieć ich techniki leczenia. A teraz dostałem błogosławieństwo od hawajskich uzdrowicieli, bym prowadził te zajęcia gdzie indziej. I jestem dumny i szczęśliwy, że mogę tę wiedzę przenieść do Polski.

Jeżeli mówimy o Hunie, to mówimy o jakiejś energii, która uzdrawia. Jak można zdefiniować sam proces uzdrawiania?

Słowo "huna" jest współczesne, dawniej używano słowa "hoomanamana". Mana jest hawajskim słowem opisującym energię, a hoo znaczy tworzyć, tak więc hoomanamana oznacza wytworzenie ogromnej ilości energii. I jest na to wiele sposobów. Po pierwsze można zrobić to samemu, zazwyczaj stosuje się do tego jest medytację i techniki oddechowe. Drugim sposobem jest poproszenie zmarłych o ich energię - za to płaci się pewną cenę. Zmarła osoba w zamian za energię zabiera twoje prawo do szczęścia. Trzecim sposobem jest poproszenie duchów natury i duchów przodków o pomoc w wykreowaniu energii. Wtedy jednak jesteś od nich uzależniony i oni mogą poprosić o coś, czego nie będziesz chciał dać. Wolę więc wytwarzać własną energię.

Czy wierzy pan w to, że rzeczywiście można się kontaktować ze zmarłymi?

Ja ani nie wierzę, ani wierzę, ja po prostu codziennie to robię. Dlatego, że jest to bardzo szybki sposób, by wspomóc leczenie w rodzinie. I sądzę, że ten problem jest również dobrze znany Polakom. Jeśli ktoś w rodzinie umrze w nieciekawy sposób, to może powstać w rodzinie dziura, taka przestrzeń pełna poczucia winy i smutku. I istnieje ona w relacjach rodzinnych - można to również nazwać dziurą w umyśle. Wygląda na to, że niektóre choroby są wybudowane na bazie takiej właśnie dziury.

Jak wygląda klasyczny proces uleczenia przez Hunę - od początku, od momentu, gdy chora osoba przychodzi do uzdrawiacza?

Pierwszym krokiem jest użycie przez uzdrowiciela ziół, które są uważane za odpowiednie w określonej chorobie. Jeśli to zadziała, to świetnie. Jeśli to nie zadziała, to uzdrowiciel albo założy, że nie ma rozwiązania, lub - co jest bardziej prawdopodobne - że prawdziwy problem leży w niezdrowych relacjach międzyludzkich. Na przykład jeśli mężczyzna i kobieta rozdzielają się i zmierzają do rozwodu, dziecko może próbować utrzymać rodziców razem. Może to robić poprzez szalone zachowania lub przez ciężką chorobę. Czasami choroba dziecka jest próbą uzdrowienia relacji rodziców. Tak więc prawdziwy problem leży w relacji między rodzicami, a choroba w ciele dziecka pojawia się jako odbicie tego problemu. Jeśli naprawi się relację między rodzicami, dziecko może bardzo szybko wyzdrowieć. Dla nas bardzo ważne jest skupienie się na tym, jaka jest choroba i jaka jest jej przyczyna. Właściwie zdiagnozowanie choroby nie jest tak ważne, jak zdiagnozowanie, co jest dysfunkcją w relacjach.

Czy można w takim razie powiedzieć, że choroba jest chorobą duszy, czyli że dusza poprzez chorobę chce zamanifestować, że coś jest nie w porządku?

Być może w 80% przypadków jest to bardzo wyraźne, można to szybko zobaczyć. Wydaje się, że w 20% jest to przypadkowe, że nie ma powodu. Interesujące byłoby zapytać lekarza medycyny, jak wiele jest takich osób, kiedy widać, że przyczyną ich chorób są relacje w domu i w pracy. I lekarze zazwyczaj mówią, że to waha się między 60% a 90%. To znaczy, że 60 - 90% chorób można by zapobiec, bo te choroby powstają na bazie problemów emocjonalnych i związane są też z problemami relacyjnymi. Hawajska huna ma wiele sposobów na rozwiązanie tych problemów.

Powiedział pan, że w Hunie używa się ziół. Czy używa się także dotyku?

Tak, jest również hawajski system lomi lomi, który jest typem masażu. Przez miesiąc mieszkałem z Kahunką, która stosuje masaż lomi lomi, i przez ten miesiąc mogłem codziennie przyglądać się jej pracy. I uważam, że ten masaż jest bardzo interesujący, ale nie jest to moja ścieżka. Również zioła hawajskie są bardzo interesującym rozwiązaniem, ale nie mogę z nich korzystać, kiedy jestem w Polsce czy w Kanadzie. Byłoby z mojej strony szaleństwem, gdybym polegał na czymś, co jest trudne do znalezienia nawet na Hawajach. Skupiłem się więc na sprawach związanych z emocjami, z energią, z relacjami.

Czy kiedy widzi pan człowieka po raz pierwszy, czy widzi pan jego emocje, odbiera jego stan emocjonalny?

Nie odczuwam jego wpływu na mnie, raczej patrzę na tę osobę i z dużą dokładnością oceniam, jaka emocja u tej osoby jest dominująca.

Czy kiedy spojrzy pan na mnie, zobaczy pan aurę?

Nie, Robercie, ja raczej spoglądam na mięśnie twojej twarzy. Jeśli jest w tobie dużo złości, będziesz miał dobrze rozwinięte mięśnie żuchwy, ponieważ będziesz zaciskał szczęki, będziesz mocno pracował zębami. Jeśli ktoś ma dużo strachu, na pewno będzie miał pomarszczone czoło, a twoje czoło jest gładkie. Jeśli jest w tobie dużo smutku, będziesz miał podkrążone oczy, ciemne obwódki wokół oczu. I są to trzy duże, ważne emocje, które łatwo zobaczyć. Jeśli nosisz w sobie dużo poczucia winy, to twoja postawa jest przygarbiona, przygnieciona. Aby korzystać z hawajskiej Huny, musisz mieć oczy szeroko otwarte, gdy przyglądasz się ludziom.

Ile trwa taki seans, gdy pan leczy?

To w dużej mierze zależy od wrażliwości uzdrowiciela i od problemu, z jakim przychodzi klient. Zasada jest taka, że im młodsza osoba, tym szybciej się pracuje, im starsza, tym wolniej. Jeśli rozwiązanie jakiegoś problemu trwa dwie godziny u dwudziestopięciolatka, to u trzydziestopięciolatka przeważnie czas się podwaja i rozwiązanie wymaga czterech godzin, a u czterdziestopięciolatka - odpowiednio - osiem godzin. I to też będzie zależało od stanu zdrowia całej rodziny, na przykład jeśli kobieta ma raka piersi i jej matka umarła na raka piersi, i jeszcze to samo przydarzyło się babci, to taka kobieta może mieć bardzo głębokie przekonanie, że w jej rodzinie kobiety umierają na raka piersi. Dla Hawajczyków choroby nie są genetycznie uwarunkowane, dla niech są one związane z przekonaniami, które członkowie rodziny przejmują jako swoje.

Czy można powiedzieć, że żeby uzdrowić człowieka, trzeba także uzdrowić jego rodzinę, jego relacje z bliskimi?

I tak, i nie. Trzeba naprawić relacje w umyśle pacjenta. Zazwyczaj cała rodzina nie odwiedza uzdrowiciela, żeby ją leczył. Jest już błogosławieństwem, jeśli osoba przychodzi na leczenie ze swoim partnerem. Na przykład, Robercie, ty tutaj siedzisz i nie ma tu twojej rodziny, ale bardzo prędko mógłbyś sobie wyobrazić, że ona jest tutaj. Na przykład, jeśli na mapie twojej rodziny matka znajduje się bliżej ciebie niż twoja żona, to murowane, że stworzy to problem. Na Hawajach nauczyłem się robić takie mapy rodzinne, w ciągu dziesięciu minut dostaję książkę opisującą relacje w danej rodzinie. Około 80% chorób odzwierciedla problem emocjonalny w rodzinie. Uzdrowiciel hawajski stara się dowiedzieć, co się dzieje z miłością w danej rodzinie. W niektórych rodzinach, by uzyskać uczucie miłości, trzeba się rozchorować. W moim odczuciu, miłość jest ważniejsza niż zdrowie. I bardzo wiele osób będzie szczęśliwych, że zachorowało, jeśli dzięki temu dostają dowody miłości.

Boję się o to zapytać, ale chciałbym wiedzieć, czy Huna radzi sobie także z rakiem?

W 80% przypadków. Zależy to od wielu danych, od wieku pacjenta, od części ciała, w jakiej tkanka została zniszczona i - co najważniejsze - od tego, jak wiele zaprzeczenia jest w danej osobie. Jeśli mężczyzna lub kobieta nie wierzy lekarzom, to rozwija się rak. I w pewnym momencie ludzie zaczynają popadać w panikę i zaczynają szukać innego rozwiązania. Jeżeli bym tylko użył energii, a osoba nie zmieniłaby swojego sposobu życia, swoich relacji, to ta osoba albo odtworzyłaby chorobę po jakimś czasie, albo wytworzyłaby inną, podobną. Na przykład pani, z którą w Warszawie rozmawiałem, była niezwykle dumna, że dotarła do filipińskiego uzdrowiciela, który wyleczył ją z raka. Powiedziałem: cudownie, że zostałaś uzdrowiona, a co się stało w okresie od trzech tygodni do trzech miesięcy później? Kobieta zbielała na twarzy: o Boże, to w tym okresie zdiagnozowano u mnie sclerozis multiplex! Rozmawiałem również z inną kobietą, której matka jest uzdrowicielką, i ta pani z dumą opowiadała, że jej mama uzdrowiła sparaliżowaną kobietę. I znowu zapytałem, co się stało z tą kobietą w okresie od trzech tygodni do trzech miesięcy po tym uzdrowieniu. I moja znajoma zadzwoniła, żeby się dowiedzieć. Cóż się okazało? Po miesiącu od uzdrowienia spadła ze schodów i połamała sobie nogi w trzech miejscach, również w biodrze. I powróciła do tej samej pozycji leżącej, do łóżka - tak samo jak wtedy, gdy była sparaliżowana. Czasami jest to tak, że możesz biec, ale nie możesz się ukryć. Jeżeli potrzebujesz choroby, to stworzenie następnej jest bardzo łatwe. W ciągu ostatniego roku głównie zajmowałem się sprawdzaniem przyczyn, dla których musimy tworzyć choroby. I Hawajczycy mają na to wiele odpowiedzi.
Rzeczą, która w Polsce jest bardzo piękna, jest to, że obchodzicie święto pierwszego listopada i honorujecie naszych przodków, naszych zmarłych. Dla mnie jest to bardzo zdrowe zachowanie i w wielu krajach świata tego brakuje. Na przykład dla Hawajczyków nikt nie umiera, ciało umiera, ale nie osoba, i duch zmarłego pozostaje z rodziną jeszcze przez najbliższe trzy generacje. Jeśli duch zmarłej osoby zostaje uhonorowany, to jest w porządku, a jeżeli duch zostanie zapomniany, to zostanie wytworzony smutek. Tak więc na przykład jeśli ktoś umiera z poczuciem winy: popełnia samobójstwo, zostaje zamordowany czy umiera w wyniku aborcji, to wtedy dziecko w tej rodzinie może zacząć wyrażać smutek za zmarłą osobę. Niektórzy ludzie przez całe życie odczuwają smutek i zupełnie nie wiedzą, dlaczego. Hawajczycy powiedzieliby, że ta osoba żyje jakby w imieniu zmarłej osoby, dla zmarłej osoby. A jeśli uhonorujemy zmarłego, nie ma żadnej potrzeby, żeby smutna osoba nadal wyrażała smutek.

Co się dzieje z duchem po trzech generacjach?

Zwykle po trzech pokoleniach zostaje zapomniany przez rodzinę. Jak będziesz, Robercie, dziadkiem, to twoje wnuki będą cię pamiętały, ale ich dzieci będą może pamiętać twoje imię, ale ty już nie będziesz istniał. Jeżeli coś w twoim życiu byłoby niedokończone, dziecko lub wnuczek może starać się to za ciebie skończyć, ale dla następnych pokoleń nie będzie to już takie ważne. Jest taki werset w Biblii, że grzechy ojców będą przekazywane następnym pokoleniom przez trzy generacje. I to właśnie ma ten smaczek.

Co Hawajczycy mówią o życiu pozagrobowym? Czy mówią o wędrówce dusz, o niebie, piekle?

Dla tradycyjnych Hawajczyków zmarła osoba przebywa z rodziną mniej więcej dwa tygodnie, a potem duch tej osoby oddala się do miejsca zwanego Milu. Milu nie ma nic wspólnego z piekłem chrześcijan, ale jest to miejsce cienia, w którym wiele rzeczy zostaje zapomnianych. Część osoby pozostaje jednak w rodzinie. Zmarły jest wtedy duchowym przewodnikiem, czymś w rodzaju mentora dla rodziny. Są oni nazywani Aumakua, co można przetłumaczyć jako duchy przodków, które mogą być przewodnikiem rodziny. I podczas medytacji czy modlitwy Hawajczycy mogą rozmawiać z takim duchem tak, jakby rozmawiali z sąsiadem - szczególnie, jeśli Aumakua jest specjalistą. Na przykład: duchu dziadka, mamy tu taki poważny problem, co ty byś zrobił w takiej sytuacji? Bardzo często przychodzi wtedy inspiracja, która pozwala znaleźć piękne rozwiązanie. I jest to bazą, na której zbudowane jest leczenie chorób spowodowanych przez zmarłych. Najpierw trzeba się zaprzyjaźnić z duchem zmarłej osoby. Jest to trudne, jeśli poczucie winy u żyjącego jest bardzo duże, dlatego zazwyczaj potrzebna jest pomoc eksperta, Kahuny, uzdrowiciela. Tak więc jeśli w rodzinie była przeprowadzona aborcja, to rzadko następuje uhonorowanie ducha zmarłego dziecka. Zignorowanie tego może być przyczyną problemów w następnym pokoleniu. Może więc warto uhonorować zmarłe dziecko, na przykład podczas Wszystkich Świętych.

Gdyby mógł pan dać jakąś radę, jak żyć? Jakie wskazówki dla ludzi daje Huna?

To jest bardzo proste i bardzo trudne: pełna szczerość i pełna uczciwość, bycie codziennie wdzięcznym za dar życia, zaakceptowanie rzeczywistości takiej, jaką ona jest, i - być może najważniejsze - bycie kreatywnym, twórczym. Chodzi o to, by być twórcą. I wszyscy to znamy. Dodatkowo ważną rzeczą jest dobre, zdrowe jedzenie i picie dobrej wody; wędrowanie wśród przyrody, natury, pamiętanie o głębokim oddychaniu. Te drobne szczegóły ratują życie.

Dziękuję za rozmowę.

(wywiad przeprowadzony dla Nautilusa 19.11.2000)

strona tytułowa